Moje małe rady na...
Problemy zwykłych ludzi

Szczęście to nie przypadek


Psychologia kliniczna tradycyjnie skupia się na deficytach i chorobach psychicznych. Rzadko zgłębia odporność, zaradność i zdolność człowieka do tego, by zacząć życie na nowo. Tymczasem takie podejście – jak wykazały prace wielu naukowców – nie jest wcale wyczerpujące. Skupiając się na negatywnych stronach ludzkiej psychiki, na problemach tworzymy wizję człowieka nieszczęśliwego, zagubionego w meandrach własnego wnętrza, a taki obraz nie podnosi nas wcale na zdrowiu.

Wprost przeciwnie. Jest idealną pożywką do rozwoju swego rodzaju psychologicznej hipochondrii, niekończącego się tropienia kompleksów, braków, deficytów itp.
W Stanach Zjednoczonych podwaliny pod rozwijanie innego rodzaju myślenia psychologicznego – psychologii pozytywnej, na przełomie XX I XXI wieku położyli Martin Seligman i jego współpracownicy. Psychologia pozytywna, co ważne, nie stoi wcale w opozycji do psychologii klinicznej i w żaden sposób nie zaprzecza jej osiągnięciom. Stanowi jednak ważne uzupełnienie podejścia koncentrującego się na zaburzeniach.

Ta nowa gałąź psychologii zajmuje się przede wszystkim naukowymi badaniami sił i szczęścia. Jej główne cele to zrozumienie oraz wspomaganie szczęścia oraz poczucia subiektywnego dobrostanu wśród ludzi. Szczęście i dobrostan oznaczają w tym kontekście zarówno pozytywne uczucia, takie jak radość czy pogoda ducha jak i optymalne stany takie jak flow czyli optymalne doświadczenie.
Ważnym obszarem psychologii pozytywnej jest badanie czynników wpływających na pozytywne stany w jakich może znajdować się człowiek.

Między innymi tego w jakim stopniu o naszym szczęściu decydują geny. Z badań wynika na przykład, że najlepiej czują się ludzie, którzy są towarzyscy, sumienni i mają niską skłonność do zamartwiania się. A to podobno cechy w 50 procentach dziedziczne – twierdzą naukowcy z Uniwersytetu w Edynburgu , pracujący pod kierunkiem dr Alexandra Weissa.

Badania te wskazują przede wszystkim na to co nie jest zależne od genów, a na co sami mamy wpływ. Psychologia pozytywna dowodzi, że to drugie 50 procent niezależne od genetyki – to właśnie obszar w których sami możemy tworzyć i zabiegać o swoje szczęście. Trzeba tylko wiedzieć jak to zrobić.



Tutaj znowu z pomocą przychodzi psychologia pozytywna.

Według Martina Seligmana, który swoje refleksje i wyniki swoich badań na ten temat opisał w książce “Prawdziwe szczęście” pozytywne emocje można podzielić na trzy kategorie. Emocje związane z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Te związane z przeszłością to to satysfakcja, zadowolenie, spełnienie, duma i pogoda ducha. Wśród emocji związanych z teraźniejszością możemy wyróżnić te trwające dłużej i krócej. Pozytywne emocje związane z przyszłością to optymizm, nadzieja, wiara w siebie, wiara w szczęście i zaufanie.

Kiedy już umiemy rozdzielić emocje pozytywne i negatywne możemy wpływać na to jak powodować jedne i drugie. Według badaczy jest to umiejętność jak każda inna, a zarządzanie emocjami, rozumiane również jako inteligencja emocjonalna to podstawowa umiejętność, której za kilka/kilkanaście lat wymagać będzie się od nas przy przyjmowaniu do pracy.
Darmowe strony internetowe dla każdego